Dzień szósty – Introduction to coaching

Kochani, jeśli myślicie, że dziś miałyśmy wolny dzień to się mylicie. Pracowałyśmy fizycznie i umysłowo do 14:00 w baraku bez klimy i wyroku, w pocie czoła. Nie dość, że brałyśmu udział w ćwiczeniach ruchowych („practical exercises on using coaching tools”) to musiałyśmy pisać poezję w języku angielskim i budować kosmiczne miasta. To wszystko i zmiana pogody powaliły nas ostatecznie. Dopiero wieczorem poszłyśmy uzupełnić zapasy. Kupiłyśmy rybę na jutrzejszy obiad, ale nasz sąsiad kot zakradł się do mieszkania, tylko sobie znanymi kanałami,, (prawdopodobnie przez balkon) i ją zjadł. Nie pozostaje nam nic innego jak zjeść kota na obiad (bo tu jest drogo i na drugi obiad nas nie stać, więc kot faszerowany rybą obleci).

Dzień czwarty – nadrabiamy zaległości oraz neuroeducation & cultural evening

No dobra – parę słów o tym co było wczoraj.

Drugiego dnia były zajęcia integracyjne. Takie fiki-miki, których różne odmiany znacie. Przez trzy godziny ćwiczyłyśmy, żeby zapamiętać 5 imion kursowiczów. Efekt tego jest taki, że ostatecznie pamiętamy, że na kursie jesteśmy z trzema „Maderkami”, Rikardo i Kuną (dlaczego Madziar nazywa się „Kuna” opowiemy po przyjeździe, bo to dość skomplikowane) vel „Księżulek”, który ostatecznie okazał się mnichem Benedyktynem.

WP_20170829_16_53_06_Pro

Gra integracyjna

 Wczoraj Ivan  - nasz nauczyciel, opowiadał o chorwackim systemie edukacji. Potem produkowały się „Maderki” i mówiły o systemie portugalskim. A potem miałyśmy wystąpienie my. Łatwizna! Our educational system has just changed. Last year it was like Croatian educational system, next year it will be similar to Portuguese educational system. Węgierski system edukacji został przełożony na dziś i wyjaśniło się, że „Kuna” jest mnichem, który uczy w katolickiej szkole przy klasztorze benedyktyńskim w Budapeszcie. Wiecej ciekawostek po powrocie.

WP_20170831_10_18_48_Pro_LI

Wykład Węgra. W tle na monitorze węgierski pies z dredami.

Po południu w ramach edukacji kulturowej zaproponowano nam typowy :lol:  dla Dubrownika rejs statkiem śladami bohaterów „Gry o tron”. Poniżej dla zainteresowanych parę zdjęć, w tym schody do Wielkiego Septu, po których spacerowała całkiem naga Cersei (Lena Headey), kiedy jeszcze była matką Joffrey’a Baratheona (Jack Gleeson), zanim Joffrey’a otruli. Nie, Joffrey już nie żył kiedy spacerowała, ale nadal była matką króla, ale innego – Tommena Baratheona. Ja się pogubiłam w tych wszystkich  faktach, ale Dubrownik od strony Adriatyku jest przepiękny.

WP_20170830_18_40_58_Pro_LI

Dziś miałyśmy wykład o budowie i działaniu mózgu. Mózg Ali wymyślił zdanie: „If the brain was simple, people would be so stupid and they couldn’t understand it”. Szczegóły ze szkolenia przedstawimy na posiedzeniu RP. Teraz tylko kilka zdjęć.

WP_20170831_11_36_33_Pro_LI

Teraz szykujemy się do „cultural evening”. Mamy słodycze i gifciki, a do tego program artystyczny. Jeśli widzowie uznają nasz występ za godny sfilmowania udostępnimy wideo w późniejszym terminie.

Dzień drugi – Ice breaking

Na kursie jest nas siedmioro. Czwórka Portugalczyków z Madery, jeden Węgier i my – dwie Polki.

20170829_135436

Nasza szkoła

Naš razred

Nasza klasa

Nasz nauczyciel

Nasz nauczyciel

 

 

 

 

Zajęcia prowadzi Ivan, pomaga mu Tomas. Czekamy na żonę Ivana, która specjalizuje się w dramie.

Jest wesoło, sympatycznie, tylko strasznie gorąco. Plan napięty: zaczynamy o 9:00. Po południu obowiązkowe „team building and networking activities”. Wracamy o zmierzchu, co widać na załączonym zdjęciu.

Zachód Słońca nad Adriatykiem

Zachód Słońca nad Adriatykiem

Kąpiel w Adriatyku tylko w nocy i po obowiazkowym fitnesie „4 piętra w dół, a potem w górę”. Jak już dojdziesz do apartamentu to zapomnisz, że się kąpałaś, chyba że we własnym pocie.

Zapisałyśmy się na zajęcia fakultatywne do kolegi Węgra, bo ma wiele talentów. Z wykształcenia jest teologiem, ale specjalizuje się w ziółkach i gotowaniu. Maderczykom o dziwo jest tu za gorąco i o zgrozo nic nie słyszeli o Gosi i Marku :))

Dzień pierwszy – Arrival to Dubrownik.

Dziś o godzinie 18:20 prowadzone przez Krzysztofa Hołowczyca dotarłyśmy szczęśliwie do Dubrownika.

Ala dała się poznać z zupełnie innej – rajdowej strony.  Zawsze opanowana zmieniała pasy w mgnieniu oka. Potrafiła się postawić „Hołkowi”, gdy z powodu objazdów próbował sprowadzić ją na manowce. Nie traciła zimnej krwi i nerwów, gdy pilotki, a było ich trzy, dawały sprzeczne komunikaty…. i fiuuuuuuu przejechała 2000 km.

Co zobaczyłyśmy, to nasze, ale na RP się podzielimy.

Renata i Ala

How to bear the unbearable? Wendesday, 9th August 2017

 

The kind of weather we are having in Oxford right now should be definitely put in a book with a notice
AVOID THE PLACE IF THIS is true. I am beginning to find it unbearable.
My humble soul which absolutely adores everything that is truly English is beginning to protest. I woke up at about 6.30 this morning and it had already
been raining. A pleasantly steady drizzle which can atuallly drive you up the wall – as the English say.
I always wear a sort of raincoat – I’ve got one with flowers and flemingos which Paula seems to like a lot and I have never used my umbrella so often as I have  here.
Sian, our teacher, keeps apologising for the weather. This summer has been very gloomy and dark and unpleasant.
OXFORD’S SECRETS
Thurday, 10th August 2017
Staying in Oxford has been an eye-opening experience and I have been able to unveil a few secrets:
Secret no 1 - there is no such institution as an Oxford University. There are 38 independent colleges – Christ Church College, St Magdalen College, Worcester College, Trinity College. They have got their own premies, different presidents and follow individual curricula. Paula said she thinks they do cooperate, but they are all independent. Students in Oxford study only for 24 weeks – three terms whereas in other places 30 weeks and the fee is 9000 pounds a year just as anywhere else in the country.
Secret no 2 - they are 5 minutes behind Greenwich Meantime. Well, that is actually only true about Christ Church College – all the services happen five minutes later as they kept the old time before they had agreed on Greenwhich Verion.
Secret no 3 - Lewis Carrol didn’t actually exist. If you come to Oxford there are Alice in Wonderland souvenirs all over the place and the book was written about a real girl who was Dean’s daughter at the most famous Christ Church College, but the writer was Charles Dodgeson who was a mathematician and he didn’t like to be associated with silly stories he came up with at a picnic :) so he use a penname.
Secret no 4 - There have been more films shot here than anywhere else in the UK and I think toursim and film industry bring the place most of its money. Just a gew examples: Harry Potter, Mummy with Tom Cruise, Belle, The Riot Youth
Secret no 5 - accommodation is quite pricey here so people live on boats.
This is partly true, but there are boats for rent and our German teacher are staying one week longer in Oxford renting a moored boat on the river Thames.
Secret no 6 - residents of Oxford call the river Thames :”Isis” as if Oxford had a different language or simply lived a legend.
Secret no 6 - Our teacher Sian has got a few secrets, too. She comes from Wales and she is an artist painter. You can discover it using the link  
http://www.siantezel.co.uk/Sian_Tezel/Home_page.html
That’s all folks. Hope you enjoy reading as much as I enjoy writing this blog entries :)